23 października 2014 , Imieniny: Edwarda, Marleny, Seweryna
 
W aktualnym numerze:
  Wiadomości Sierakowickie -> Czytaj numer 9 z dnia 2014-09-01
 






 

Zmarł Józef Kos (27.09.1900 – 5.04.2007)


Miał 107 lat. Zmarł w Wielki Czwartek 5 kwietnia br. po kilkutygodniowej chorobie. Był najstarszym mieszkańcem gminy i Pomorza. We wrześniu ubiegłego roku cieszyliśmy się jego 106.urodzinami. Wówczas podziwialiśmy jego dobre samopoczucie, doskonałą pamięć i humor.

Pogrzeb odbył się 10 kwietnia - dzień po świętach wielkanocnych, w kościele św. Marcina w Sierakowicach. Pana Józefa żegnała rodzina, zaproszeni goście, delegacje, rzemieślnicy, związek pszczelarzy, władze gminy, licznie zebrani sąsiedzi, znajomi i mieszkańcy gminy.

Przypomnijmy ważne daty z życia p. Józefa Kosa.

Pan Józef Kos urodził się 27 września 1900r w Bączu jako syn Franciszka i Julianny z domu Wenta. Chodził do 3-klasowej szkoły niemieckiej w Bączu. Jak większość dzieci w tamtym czasie, miał niewdzięczny i żmudny, ale odpowiedzialny obowiązek pasania krów i gęsi. Gdy ukończył 14 lat, rozpoczął naukę zawodu u szewca. Codziennie chodził do Kamiennej Góry, gdzie zgłębiał tajniki zawodu u majstra, który był jego kuzynem.

W wieku 17 lat został zmobilizowany i wcielony do armii niemieckiej. Stawił się w miejscu mobilizacji w Rastenbergu (obecny Kętrzyn), gdzie odbył 3 miesięczne przeszkolenie żołnierskie. Po szkoleniu przewieziono młodych żołnierzy daleko na zachód, do Belgii. Stamtąd zaczął się wielotygodniowy marsz (ok. 40 kilometrów dziennie) w kierunku kanału La Manche. Na szczęście I wojna światowa zakończyła się, a tym samym zakończył się dla żołnierzy męczący przemarsz. W powojennym chaosie gorszy był jednak powrót do Polski. W Gdańsku usilnie namawiano p. Józefa, aby wstąpił do straży granicznej. Wolał jednak wrócić do rodziny. Wobec tego otrzymał zwolnienie z wojska.

W 1919 r rodzice p. Józefa zakupili część folwarku od Niemca Gasta na Sosnowej Górze. W maju 1920 r., już jako ochotnik, p. Józef Kos wyrusza na wojnę przeciw bolszewikom. Pierwsza zbiórka była w Kartuzach. Z Kartuz pojechali do Starogardu i do twierdzy w Toruniu. Gdy wreszcie wjechali na teren Guberni, nadszedł dzień 15 sierpnia. W wolnej Polsce p. Józef Kos spokojnie dokończył nauki zawodu. W Sierakowicach otworzył warsztat szewski Jan Góra, który przed wojną pracował w fabryce obuwia w Berlinie. Znał się na najnowszej technologii wyrobu butów. U niego p. Józef najpierw został czeladnikiem, a w roku 1933 pojechał do Grudziądza, gdzie była Izba Rzemieślnicza, aby tam zdobyć dyplom mistrzowski. Pierwszy swój zakład szewski p. J.Kos miał na Sosnowej Górze.

Jeszcze jako kawaler kupił ziemię ze starym domem od Adama Majkowskiego przy obecnej ulicy Leśnej. Zbudował na tej ziemi nowy dom, w którym mieszkał do końca życia. Do tego domu wprowadził w 1935 r. swoją żonę Agnieszkę, z domu Jelińską z Janowa.

Na początku września 1939 r. p. Józef został internowany wraz z dużą grupą młodych mężczyzn. Z postojami w stalagach zostali przewiezieni do Norymbergii. Dwa i pół miesiąca byli trzymani w namiotach. Pod koniec pobytu w Norymberdze jeńców zaczęto selekcjonować. Oddzielono dezerterów i tych z kongresówki. Pan Józef został włączony do grupy z Prus Zachodnich. Otrzymał dokumenty, które pozwoliły jemu i innym internowanym z okolicy wrócić w rodzinne strony. Na dworcu w Sierakowicach czekali na niego najbliżsi – żona Agnieszka z dwiema córkami.

Dalsze lata okupacji to ciągłe zmaganie się z obcą władzą. Najpierw od faszystowskich władz gminnych otrzymał pozwolenie na otwarcie warsztatu szewskiego. Wkrótce je odebrano, ponieważ p. Józef nie zgodził się przyjąć niemieckiej grupy obywatelskiej. Dostał nakaz przymusowej pracy na rzecz okupanta w Gdyni. Jednak tam nie dotarł, ponieważ wynajął się do pracy w jednym z sierakowickich warsztatów.

W pierwszych latach po wojnie p. Józef starał się szewcować po dawnemu, ale się nie dało. W 1950 r przysłano jemu nakaz płatniczy, tzw. domiar na kwotę 150 zł. Wtedy zmuszony był do zamknięcia warsztatu. Innych szewców próbowano zmusić do pracy w kolektywie. Już jako nie szewc podjął p. Józef pracę w państwowej składnicy drewna i pracował tam aż do emerytury tj. do roku 1965.

Życiową pasją p. Józefa było pszczelarstwo, któremu był wierny przez 70 lat.

Państwo Kosowie mieli 5 córek – Irenę, Janinę, Heleną, Teresę i Reginę. Pan Józef Kos doczekał się 7 wnuków, 12 prawnuków i 2 praprawnuków.

Trumna z ciałem p. Józefa stanęła w pięknie udekorowanym, z okazji Wielkanocy, kościele św. Marcina. Nad trumną płonął paschał, a w tle górował wizerunek Chrystusa Zmartwychwstałego - zwycięzcy śmierci. Jakże wymowna to była kompozycja. – pełna radości i nadziei.

Maria Karolak




br. Zbigniew Joskowski OFMConv.

Rapsoda pamiãcë Józefa Kòsa

Òn sënã naszi zemi był,
kaszëbską mòwã kùszkôł, tcził,
a w cele płom dzyrzkòscë miôł
i z òchòtą dlô Bòga żił.

A jegò żëcé knégą je,
chtërna zapisóné mô w se
wspòmink przeszłotë – wòjnë dwie,
cerplëwi prôce brzadné dnie...

Był tak dobry, jak sztëczk chleba,
co wdôrziwô szmakã nieba.
A dzysô...mù bëło trzeba
przëstąpic mòdri próg nieba.

I jak Józef – cesla swiãti –
był swim Domôctwã zajãti.
I za to, że Mù służił rôd,
dzisô mù swiécy wieczny wid...

Òstróda, 9 łżëkwiata A.D. 2007



Wersja do druku
Wyślij znajomemu

 

 
  Czytaj - Archiwum - Komentarze - Księga Gości - Kontakt
Wiadomosci Sierakowickie - R-net 2003
 
Czytaj Archiwum Komentarze Księga gości Kontakt